Co z reality show?

Co z reality sho

Każdy z nas pamięta popularne niegdyś reality-show.

Patrząc z perspektywy czasu możemy łatwo zauważyć, że popularność tego typu programów nagle eksplodowała, by potem stopniowo słabnąć, aż wreszcie się wypalić. Wszystko zaczęło się około 15 lat temu od przeniesionego z Zachodu programu Big Brother, który polegał na zamknięciu grupy osób w domu wypełnionego kamerami i śledzenie ich życia przez kilka miesięcy. Dostawali oni do wykonania różnego rodzaju zadania, co tydzień telewidzowie decydowali o odpadnięciu danej osoby. W ślad za Big Brotherem, który był emitowany przez telewizję TVN, poszła telewizja Polsat i wyprodukowała Bar. Jego uczestnicy nie mieszkali w zamkniętej nieruchomości, lecz, jak sama nazwa wskazuje, prowadzili rodzaj pubu do którego mogli przyjść telewidzowie. Dodatkową atrakcją był na przykład ślub uczestników na wizji. W następnych latach powstawały kolejne programy o podobnym formacie, następne edycje Big Brothera i Baru, a także produkcje o coraz dziwniejszej tematyce, takie jak Amazonki, Gladiatorzy czy Łysi i Blondynki. Potem na długi czas telewidzowie mogli zapomnieć o reality-show, telewizje odkryły, że jeszcze lepszym sposobem zarobku jest tworzenie talent-show. Warto jednak zastanowić się, co spowodowało tak wysoką oglądalność Big Brothera i podobnych. Przede wszystkim chyba to, że zamykano zwykłych ludzi, z którymi mógł identyfikować się przeciętny telewidz. Nie były to znane i bogate gwiazdy nie mające styczności z problemami zwykłego Kowalskiego. Ponadto programy te spełniały naturalną chyba dla człowieka potrzebę ciekawości, tu zamienioną na zwykłą wścibskość. Radość sprawiało widzom patrzenie jak ktoś je, śpi, myje czy załatwia się.

Telezakupy

Telezakupy

Każdy z nas przynajmniej raz widział telezakupy.

Nie było do tego konieczne ani specjalne ich poszukiwanie, ani nawet posiadanie kanału prezentującego je 24 godziny na dobę. Często są one zwykłym elementem bloku reklamowego, zwłaszcza w godzinach porannych bądź nocnych. Ich istota jest bardzo prosta. Prezentują one sytuacje z życia codziennego, które mogą sprawić problem przeciętnemu Kowalskiemu. Następnie przedstawiany jest cudowny produkt danej firmy, który ma być rozwiązaniem wszelkich kłopotów. W prezentacji uczestniczą bardzo często znane osoby lub takie, które kiedyś były znane, ale nie chcą by ich sława przeminęła i by zmalały wpływy finansowe. Potem wystarczy zadzwonić pod numer podany na ekranie i złożyć zamówienie, często dodawane są unikalne gratisy przy rzekomym szybkim oddzwonieniu. Czy reklamy tego typu są nieetyczne? Być może jest to za duże słowo, niemniej jednak nie da się ukryć, że właściciele Telezakupów bazują przede wszystkim na zwykłej ludzkiej naiwności, szczególnie ludzi starszych. Pokazywane problemy są często wyimaginowane, tzn. osoby na ekranie nie radzą sobie z czymś, z czym zwykli ludzie nie mają kłopotów, na przykład z cedzeniem makaronu. Proponowane produkty mogą być słabej jakości, ale nie przekonamy się o tym, dopóki ich nie zamówimy. Jednego jednak nie da się ukryć. Gdybyśmy poszukali i zorientowali się w rynku, to z pewnością znaleźlibyśmy takie same bądź podobne rzeczy, o zbliżonym działaniu, w dużo niższej cenie. Warto jest więc starać się zachować świeżość umysłu i weryfikować to, czy okazja, o której mówi prezenter, nie jest próbą nabicia nas w butelkę.

Programy interwencyjne

Programy interwencyjne

Każda większa stacja posiada w swej ramówce programy interwencyjne.

W przypadku telewizji publicznej jest to program Sprawa Dla Reportera, prowadzony przez Elżbietę Jaworowicz. TVN nagrywa Uwagę oraz Superwizjer, kiedyś sztandarową tego typu produkcją było Pod Napięciem. Istota funkcjonowania tych formatów jest bardzo prosta. Wszędzie tam, gdzie coś się dzieje, przyjeżdża ekipa telewizyjna i robi reportaż. Zwykle pokazywane są problemy zwykłych ludzi, zwłaszcza w Sprawie Dla Reportera. Relacjonowane są działania dużej fabryki w małej miejscowości, czy typowe sąsiedzkie spory „o miedzę”. Każdy chętny ma okazję się wypowiedzieć przed kamerą, potem dalsza część debaty toczy się na żywo, w studio. Programy Uwaga czy Superwizjer skupiają się bardziej na tropieniu trochę bardziej poważnych afer, na przykład zjawisk korupcji, omijania prawa, nepotyzmu czy na wytykaniu niesprawności państwa. Formaty takie cieszą się dość dużą widownią i mają raczej więcej zwolenników, niż przeciwników. Można w pewnym sensie powiedzieć, że (o ile są rzetelnie produkowane) realizują pewnego rodzaju misję, gdyż piętnują patologię. Skoro media to tak zwana czwarta władza, to powinna ona działać w służbie społeczeństwu. Nie da się jednak ukryć, że nie zawsze programy tego typu mają na celu obiektywne przedstawienie rzeczywistości z różnych punktów widzenia. Wiele osób pamięta program Nie do Wiary, który zajmował się poszukiwaniem zjawisk paranormalnych. Co prawda nigdy nie udowodniono mu żadnej nierzetelności, aczkolwiek cały czas fundacja Randiego czeka z wypłatą nagrody za udowodnienie zjawiska przeczącego prawom fizyki.

Kontrowersyjne programy

Kontrowersyjne programy

Powstaje coraz więcej programów o wątpliwych podstawach etycznych.

Oczywiście jasny jest motyw ich tworzenia. Chodzi po prostu o wywołanie taniej sensacji, zrobienie szumu, przyciągnięcie telewidzów i napełnienie kieszeni od reklamodawców. Teoretycznie wszyscy są zadowoleni, reklamodawcy wypromowali swe produkty, producenci programów dużo zarobili, zarobiły osoby pracujące przy tworzeniu danych formatów, a telewidzom dostarczono rozrywki. Nawet jeśli coś nie było zbyt przyzwoite, to przecież opinia publiczna ma krótką pamięć. Dzisiaj nikt nie pamięta, kto zrobił z siebie przysłowiowego „pajaca” w tańcu na lodzie, oraz kto nieczysto zaśpiewał w X-Factorze. Może poza samymi uczestnikami, którzy mogli zniszczyć sobie życie. Tak naprawdę jednak nikt ich do niczego nie zmuszał, sami przyszli do telewizji, nie było obowiązku występowania. Istnieją jednak takie programy, które były w pewnym stopniu wyjątkowe, to znaczy wzbudziły dużo więcej wątpliwości niż inne. Na pewno jednym z nich był zrealizowany przez telewizję Polsat Moment Prawdy. Polegał on na publicznym zadawaniu uczestnikowi pytań, na które musiał odpowiedzieć już wcześniej przy użyciu wykrywacza kłamstw. Pieniądze dostawało się za ujawnianie coraz bardziej intymnych szczegółów z życia rodzinnego. Warto wspomnieć fakt, iż na widowni znajdowali się członkowie rodziny i przyjaciele uczestnika. Program ten przełamał wiele barier i pokazał swego rodzaju prostackość dzisiejszego społeczeństwa. Poniżanie się uczestników na wizji było uważnie śledzone przez dużą widownie, i mimo powszechnej krytyki, ludzie pragnęli oglądać to dalej.

Kto w Polsce jest gwiazdą?

Kto w Polsce jest gwiazdą

„Gwiazda” to termin, którego znaczenie staje się coraz bardziej niejasne.

Dawniej nie miała miejsca taka sytuacja. Praktycznie każdy wiedział, że gwiazdą jest na przykład Daniel Olbrychski. Kilkadziesiąt lat temu grywał on we wszystkich większych polskich, a nawet zagranicznych produkcjach. Gwiazdą muzyki była Maryla Rodowicz, występująca zresztą do dziś. Warto zwrócić uwagę na fakt, że mówiąc o danych osobach nie mieliśmy wątpliwości, czym one się zajmują. Pan Olbrychski jest przecież aktorem, a pani Rodowicz piosenkarką. Dziś jednak rzeczywistość jest zupełnie inna. Nie chodzi tylko o to, że młodzież nie zna gwiazd z dawniejszych czasów. Wartym zauważenia jest fakt, iż gwiazdy są znane tak naprawdę tylko w zamkniętych środowiskach, a raczej wśród grupy pasjonatów. Łączy się to ściśle ze zjawiskiem „bycia znanym z tego, że jest się znanym”. Obecni uczestnicy Tańca z Gwiazdami są słabiej rozpoznawalni od towarzyszących im tancerzy. Wprowadzono termin „celebryta”, gdyż chyba zorientowano się, iż słowo gwiazda używane jest na wyrost. By nią być, potrzebna jest charyzma, rozpoznawalność powszechna, posiadanie pewnego autorytetu. Tymczasem mnogość tanich produkcji, wielość stacji telewizyjnych sprawiła, że na siłę zaczęto promować osoby grające jedną rolę w jednym serialu. Typowym sposobem na zarobienie pieniędzy jest znalezienie kogoś, kto robi wokół siebie szum i ma parcie na szkło, zarobienie na nim jak najwięcej, a następnie zapomnienie gdy tylko widzowie zorientują się, że dana osoba tak naprawdę nic wielkiego sobą nie reprezentuje. Jest to bardzo przykre, gdyż zachęca tylko kolejne osoby szukające rozgłosu do „pchania” się na wizję, a młodzieży nie daje żadnego pozytywnego przykładu.